O Szkole
Wydarzenia i Informacje
Bez kuchni ani rusz
Fryzjerstwo - Szkolenia
Fryzjerstwo na wesoło
Informacje o Przetargach
Koło krwiodawstwa
Praktyki zagraniczne
Świat Sportu
Szkolne Koło CARITAS
Szkolne koło PTTK
Technik Informatyk
Wiadomości z biblioteki
Z życia szkoły
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Kochajcie Polskę - Patriotyzm teraz jest jeszcze trudniejszy niż w czasie okupacji!

„Kochajcie Polskę
Patriotyzm teraz jest jeszcze trudniejszy
niż w czasie okupacji!”

W roku setnej rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości Panią Halinę Rogozińską – uczestniczkę Powstania Warszawskiego odwiedzili Pani Joanna Płatek wraz z uczniami: Weroniką Boratyńską i Marcinem Czarneckim. Pani Halina urodziła się 30 października 1926 roku. W czasie powstania miała 17 lat. Jest to starsza i bardzo sympatyczna kobieta, która emanuje radością i zaraża optymizmem. Bardzo chętnie się z nami spotkała i opowiedziała o swoich przeżyciach.

 

 

W czasie Powstania miała Pani dwa pseudonimy. Skąd one się wzięły?

Wszyscy na ogół pseudonimy wybierali sobie sami. Mnie nazwali tak chłopcy jeszcze w harcerstwie. „Mała”, ponieważ byłam niskiego wzrostu. „Niebieska”, bo zwykle chodziłam w niebieskiej sukience.

Co się działo z Panią przed Powstaniem?

Moja rodzina żyła w Turowie, około dwadzieścia pięć kilometrów od Płocka i tam zastała nas wojna. Niestety te tereny zostały szybko zajęte. Moja rodzina została wysiedlona; ciężarowymi samochodami zostaliśmy przewiezieni do Działdowa. Tam był obóz przejściowy, zorganizowany w starych koszarach wojskowych. Były tam koszmarne warunki. Niemcy osobno przetrzymywali żydów i Polaków. Najgorzej traktowali żydów i księży. Widziałam jak katowali księży i m.in. biskupa Płockiego oraz jak żywcem zakopali Żyda. Ciągle było słychać jęki i krzyki bitych ludzi. Najgorsze jednak wspomnienie wiąże się z pewnym małym Polskim chłopcem. Otóż pewnego dnia widziałam jak wpadł on do rowu z fekaliami. I Niemcy zauważywszy to zbliżyli się do niego i wcisnęli go tam karabinami aby tylko się nie wydostał. Byłam tym przerażona i do ostatniej chwili miałam nadzieję, że mu pomogą. Jest to jedno z najokropniejszych przeżyć w moim życiu. To wszystko działo się w Działdowie, gdzie byliśmy dwa tygodnie. Niestety zaraziłam się gruźlicą. Z tej choroby byłam skutecznie leczona przez rok w Otwocku w prewentorium i tam też chodziłam na tajne komplety do gimnazjum.

Jak wyglądało Pani przygotowanie do Powstania?

Po tym wszystkim znalazłam się już w Warszawie i uczyłam się na tajnych kompletach. Natomiast już od 1943 roku należałam do harcerstwa. Na miesiąc przed Powstaniem zostałam skierowana do Armii Krajowej. Dwa tygodnie później byłam już skoszarowana na Ochocie. Było wiadomo, że Powstanie wkrótce wybuchnie, ale nikt nie wiedział kiedy. Powstanie wybuchło 1 sierpnia, a my łączniczki dzień wcześniej roznosiłyśmy wiadomość o godzinie „W” pod wskazane adresy.

Co Pani robiła i gdzie się znajdowała podczas Powstania?

Zostałam przydzielona do punktu sanitarnego, który mieścił się na ulicy Filtrowej przy rogu Asnyka. Przede wszystkim jednak byłam łączniczką  i dlatego też wielokrotnie byłam pod odstrzałem Niemieckim.

Czy schodziła Pani do kanałów jako łączniczka?

Nie, ponieważ kanały były w Śródmieściu, a ja znajdowałam się na Ochocie.

Czy w czasie Powstania miała Pani kontakt z rodziną?

Nie, bo ja byłam w zupełnie innej dzielnicy. Przez długie miesiące nie wiedziałam czy moi bliscy przeżyli. O nikim nic nie wiedziałam. Ja znajdowałam się na Ochocie, oni zaś w Śródmieściu.

Co się działo z Panią po powstaniu?

W naiwności ducha pojechaliśmy do Płocka, skąd do Turowa było około dwadzieścia pięć kilometrów do majątku rodziców. Niestety znów z hukiem zostaliśmy wysiedlenie przez Urząd Bezpieczeństwa. Mojej mamy wtedy nie było, a mojego chorego ojca aresztowali. Wtedy zrobiłam się sławna w Płocku, ponieważ jako jedyna poszłam do UB i zażądałam, żeby zamknęli mnie razem z nim z powodu jego choroby. Tylko pewnie, dzięki temu zwolnili nas następnego dnia. I właśnie tam poznałam mojego męża.

Czy to znaczy, że Pani mąż był UB-owcem?

Absolutnie nie. On również był powstańcem, a UB- owcy go prześladowali.

Jak wiadomo po wojnie dużo osób było śledzonych. Czy Pani zaliczała się do tych osób?

Ja wiedziałam, że za mną chodził obserwator. Był taki okres, że moi rodzice mieszkali w domu dla trzech rodzin. I właśnie w jednej z tych rodzin mieszkał UB- owiec, który lubił sobie popić. Kiedyś mama przechodziła obok jego mieszkania i poczuła dym. Okazało się, że on leżał kompletnie pijany i pościel zapaliła mu się od papierosa. Mama go uratowała i on to zapamiętał. Od tej pory był nam bardzo życzliwy i uprzedził mamę, że jestem śledzona.

Czym się wtedy Pani zajmowała?

Studiowałam budownictwo na Politechnice Warszawskiej. Ja skończyłam ogólne, a mój mąż mosty i drogi. Zaś jego tata był inżynierem i pracował przy moście Poniatowskiego.

Czy ma Pani kontakt z kimś kto również brał udział w Powstaniu?

Zaraz po powstaniu myśmy się starali ze sobą nie komunikować. Ciągle było to niebezpieczne. Jednak z biegiem czasu zaczęliśmy się spotykać, a po roku 1989 to już regularnie, tylko niestety jest nas coraz mniej. Na moim osiedlu mieszka Pani Maria, która też jest Powstańcem, ale ona już nic nie pamięta. Ja mam niesprawne nogi, a ona pamięć. Tak to jest na starość.

Czy ma Pani miłe wspomnienie z Powstania?

Euforia, że będzie dobrze, że jednak zwyciężymy, że na pewno Polska będzie Polską. Pamiętam wtedy dyskusje dziewcząt na pytanie „Jaka będzie Polska?”. Na szczęście wspólnie doszliśmy do wniosku, że wszystko jedno jaka będzie, byleby była naprawdę Polską a nie Rosją. Wiele razy powtarzam moim wnukom, że mimo iż były to straszne czasy, to jednak były to najwspanialsze chwile w moim życiu, bo był to czas nadziei na wspaniałą przyszłość. W Powstaniu wszyscy byliśmy jednością i łączyła nas wspólna sprawa i czuło się ogromną solidarność międzyludzką.

A jakie jest Pani najgorsze wspomnienie z czasów wojny?

Raz cudem uniknęłam śmierci, gdy kula przeleciała mi nad głową tak, że nadpaliła włosy. Właśnie wtedy podziękowałam Bogu za swój niski wzrost. Innym przerażającym momentem były chwile, gdy przebywaliśmy w budynku. Nagle pojawili się Niemcy i kazali wszystkim wyjść. Ustawili nas pod ścianą i chcieli rozstrzelać, ale okazało się, że w pobliżu popsuła się niemiecka ciężarówka. Kazano nam ją pchać dosyć długi odcinek i to nas cudem uratowało od śmierci.

Widzimy tu u Pani zdjęcie z Janem Pawłem II i z Matką Teresą.

Tak. Zawsze z mężem się śmialiśmy, że tyle świętości na nas spływa. Najpierw Powstanie, które przeżyliśmy, a później spotkania z osobami świętymi. Z Papieżem było to w Rzymie. Natomiast z Matką Teresą to było jak przyjechała kiedyś do Warszawy do swoich sióstr zakonnych i wtedy wraz z mężem zostaliśmy zaproszeni.

Mając możliwość przekazania coś młodemu pokoleniu, co by Pani powiedziała?

Kochajcie Polskę. Patriotyzm teraz jest jeszcze trudniejszy niż w czasie okupacji. A jest trudniejszy dlatego, że Niemcy nas zmuszali do Patriotyzmu, tym, że byli straszni i nigdy nie było wiadomo, czy się nie wróci za pięć minut. A teraz jest bardzo ważne, żebyście dla Polski robili dużo, pracowali i żyli uczciwie i kształcili się aby Polska rosła w siłę. Kochajcie Polskę i róbcie dla niej dużo.

 

Bardzo dziękujemy za spotkanie.         


Joanna Płatek i Weronika Boratyńska


Poleć tego news'a
Podziel się z innymi:


Środa, 17 Października 2018
imieniny: Lucyny, Małgorzaty, Wiktora

Program Mobilność edukacyjna Program Erasmus Plus

Poprzednia galeria
2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009 2008
Tablica ogłoszeń
Ostatnio
3,327,063 unikalne wizyty

od 2007, M.Juszczak, A.Wyskwar
Si-fusion. Vse pravice pridržane. Powered by PHP-fusion. Designed by Si-Fusion.